Jak to miło być kobietą

Kobieta jest równa mężczyżnie dopiero po pięćdziesiątce. Wolna, niezależna,mądra życiową mądrością, piękna- jeśli zechce. Bo nie wszystkim kobietom się chce. Tak jak i mężczyznom się nie chce zadbać o siebie. No, jest równość. Pomińmy milczeniem wiek emerytalny i te parę drobnych różnic. W wielkim świecie mawia się, że prawdziwym kucharzem może być tylko mężczyzna. Kobieta bywa tylko gospodynią domową .Może sobie pogotować, owszem, ale tak przy okazji sprzątania, prania, ścierania kurzy, gadania z dziećmi. Ale jak to mawiają , jak sobie pościelisz- tak się wyśpisz. Ja nie narzekam. Może dlatego, że po pięćdziesiątce kobiecie łatwiej zadbać o poczucie godności i nie musi już za wszelką cenę iść na ugodę . Nie ma co mydlić oczu, że gotujemy skromnie i powtarzalnie tylko z powodu braku wyobrażni. Główna przyczyna leży raczej w portfelu. Mój przyjaciel, hedonista i wielki smakosz,   zachwyca się kiedy przygotowuję ( niestety , bardzo rzadko) jagnięce polędwiczki w rozmarynie, cielęcy mostek nadziewany kurkami czy suma pieczonego w koperku i śmietance. Nie zauważa codziennych warzyw zapiekanych z serem i jogurtem,ziemniaczków w koperku albo zupy buraczkowej. Facet jak już coś ugotuje to jest to wielkie , kobieta -powszechne, nudne, codzienne. Znam paru mężczyzn gotujących codziennie, lubiących to co robią i wierzcie mi, wcale ich kuchnia nie różni się od kuchni damskiej. Wprost przeciwnie- jest równie nudna , powtarzalna, przewidywalna. Drogie Panie! Bez kompleksów!!! Głowa dumnie do góry i rozejrzyjcie się dookoła. Wiosna idzie, ptaszki świergolą a i niektórzy piszący też świergolą. Wolno im, bo przecież wiosna idzie. Koniecznie z uśmiechem i zalotnym błyskiem w oku podajcie wiosenną kolację.

Ryba pieczona w soli;

Pstrąg z głowa lub jakaś inna ryba w całości, wypatroszona, nie oskrobana z łusek. Małą łyżeczką wyskrobać skrzela. Do brzucha ryby włożyć ulubione zioła , może być parę gałązek koperku lub pietruszki, kilka cieniutkich plasterków cytryny. Ryby nie wolno solić.

Zagniatamy garść mąki z garścią soli morskiej, średnio grubej i tyle wody by ciasto dało się rozwałkować. Bardzo wskazane jest dodać do ciasta garść drobno siekanych ziół, najlepiej tych samych,  które wpakowaliśmy do rybiego brzucha. Zagniecione ciasto wałkujemy na cienki placek i zawijamy nim szczelnie rybę. Pieczemy w temperaturze 190 stopni około 25 minut. Grubą rybę pieczemy dłużej. Po wyjęciu z piekarnika skórka z ciasta powinna być twarda, spieczona. Rozcinamy ostrym nożem wzdłóż boków i wyjmujemy rybę na talerz. Podajemy z pieczonymi kartofelkami, sałatą lub bagietką. Białe wino – koniecznie. Na deser jeszcze jeden uśmiech . Oczywiście w takim miłym nastroju zapominamy o nie wyniesionych, wypadających z kosza śmieciach, nie naprawionym zamku w drzwiach i rok temu oberwanym wieszaczku na ręczniki. Jak się już tak pouśmiechamy, to same sobie wkręcimy kołek w wieszaczek.

Zostaw komentarz

  1. ojciec pana Stanislawa Napisał:

    Nie wiem jak to jest z gotujacymi mezczyznami,bo nie znam takich poza soba, ale chce powiedziec, ze moimi mentorami i wzorami do kuchennych nasladowan sa wlasnie kobiety. Poza tym musze powiedziec/napisac cos o czym wszyscy wiedza lub powinni sie dowiedziec- to moja babcia jest najlepszym kucharzem na swiecie 🙂

  2. ilona Napisał:

    Super Henia chyba zaraz polecę piec tą wspaniałą rybkę 🙂

  3. Judyta Napisał:

    Heniutku, ta powtarzalność to nie tylko z powodu kiesy, ale i czasu. No i pomocników czasem brakuje… Lubię czytać przepisy w starych książkach kucharskich, gdzie na przykład instrukcja do pieczonego prosiaka zaczyna się od: „Parobkom nakazać wykopanie dołu w ziemi” 🙂

Napisz komentarz

*