Walentynki? A może rakuszanki?

… zerwałam kartkę z kalendarza, zaczęłam czytać i zdębiałam…

„558 lat temu, 10 lutego 1454 roku król Kazimierz Jagiellończyk  ożenił się z Elżbietą Rakuszanką z rodu Habsburgów, córką Albrechta, króla Węgier i Czech. Początek był fatalny. Panna młoda jechała od Cieszyna do Krakowa przez kraj skuty straszliwymi mrozami. Pan młody wstrzymał orszak na trzy dni w szczerym polu, by dokończyć przygotowań. Gdy Kazimierz na czele strojnych dworzan wyjechał na powitanie narzeczonej , mrozy nagle puściły i wielka ulewa zniszczyła bezcenne jedwabie i złotogłowie. Król ujrzał oblubienicę i stwierdził, że przysłane mu dla zachęty portrety kłamały. Elżbieta miała skrzywiony od zaleczonej gruźlicy kręgosłup, zdeformowaną klatkę piersiową, mniejszą prawą połowę twarzy i bardzo krzywe zęby. Gdy młodzi stali przed ołtarzem, kardynał Oleśnicki pokłócił się z arcybiskupem gnieźnieńskim Sprowskim o to, który ma udzielić ślubu. Wesele jednak udało się znakomicie.  Zaaranżowany z pobudek politycznych związek okazał się wzorowym małżeństwem. Mieli trzynaścioro dzieci, czterech synów zostało królami, córki powychodziły za mąż za książąt i królów w całej Europie, a od ich potomstwa wywodzą się dziś  wszystkie domy panujące.” Tyle Włodzimierz Kalicki.

Mieliśmy w naszych dziejach taką wspaniałą historię miłosną! Piękna rocznica na karnawałowe bale i korowody! Alternatywa dla walentynek? Nie! Polskie walentynki czyli  rakuszanki (a może jagiellonki?). Dalej możemy obdarowywać się piernikowymi serduszkami i pieczonymi jabłkami, które zapewne podawano też na królewskim weselu z siekanymi orzechami wymieszanymi z miodem! I smażone w głębokich rondlach chrusty i róże faworkowe…

CHRUSTY

CIASTO : 300 g mąki, 6 żółtek, 2 łyżki cukru pudru, 3 łyżki śmietany, 2 łyżki masła, 1 łyżka spirytusu, szczypta soli;

ok. 1 kg smalcu do smażenia;

cukier puder do posypania 

Mąkę wsypać do miski, dodać śmietanę, masło, żółtka, szczyptę soli, cukier puder i spirytus. Wymieszać wszystkie składniki, zagnieść ciasto i wybić drewnianym wałkiem. Odstawić na 1 godz. do lodówki.

Na stolnicy oprószonej mąką rozwałkować ciasto na grubość 2 mm, pokroić w paski szerokości 3 cm i długości 10-15 cm. Każdy pasek przeciąć w środku wzdłuż na długość 5-6 cm i przez to nacięcie przewinąć koniec paska.

W dużym, płaskim garnku rozgrzać smalec. Wrzucić na próbkę 1 faworek. Jeśli szybko wypłynie na wierzch i zrumieni się na jasnozłoty kolor, można smażyć pozostałe. W przeciwnym wypadku mocniej podgrzać smalec. Smażyć po kilka faworków i po lekkim zrumienieniu z jednej strony, odwrócić widelcem na druga stronę.

Wyjmować łyżką cedzakową, układać na papierowych serwetkach. Po osączeniu z tłuszczu gorące faworki posypać przez sitko cukrem pudrem.

 

Źródło: Encyklopedia sztuki kulinarnej, tom 38 „Ciasta i ciasteczka II”, strona 36.

Zostaw komentarz

  1. szefowa Napisał:

    No, tak !!! a zadek rośnie….

Napisz komentarz

*