Tarantino i Marianna Orańska czyli pstrąg DJANGO jakiego jeszcze nie znacie

Nie wątpię, że kojarzycie Quentina Tarantino, ale być może nie wszyscy widzieli jego ostatni film DJANGO. Genialna obsada, reżyserski majstersztyk, scenariusz pierwsza klasa. Jednak nie po to jest ten blog, bym opowiadała o swoich doznaniach, bo więcej o filmie możecie dowiedzieć się tutaj. Jednak jest tam scena, w której z ust Leonardo di Caprio padają słowa: You have my curiosity. But now you have my attention.

Właśnie ta myśl towarzyszyła nam cały wczorajszy dzień. Miało lać, a tu całkiem znośnie, bezdeszczowo i nawet słońce pokazywało się częściej niż ciocia z Ameryki. Chyba przykuliśmy uwagę, TEGO, tam wysoko w niebiosach i nad nami czuwał! Imprezy w outdoorze to zawsze ryzyko, że przy deszczu zostają tylko lekko nabzdryngoleni organizatorzy i myśl – jakby było fantastycznie. No cóż tu więcej mówić. Udało się !!! Festyn ‘Marianna Orańska – never ending story’ w Stawach Biskupich to był strzał w 10-tkę! Leonarda di Caprio co prawda nie było – być może dlatego, że jeszcze nie śledzi naszego profilu na Facebooku, ale pojawiło się za to mnóstwo ludzi. Cała sceneria była niczym z filmu „Gdzie jest Nemo”. Wszystko bowiem odbywało się pod szyldem pstrąga, którego dzięki Bogu nie trzeba było szukać. Był on niemalże wszędzie! W stawie, na wędce, w kuchni czy na setkach talerzy przybyłych gości. Grał on również pierwsze skrzypce w konkursie na najlepszego „Pstrąga śnieżnickiego”.  8-osobowa komisja jednogłośnie wybrała zwycięskiego pstrąga w migdałach wykonanego przez kucharza „Stawów Biskupich”. Na imprezie był także Mistrz Świata w grillowaniu, który oprócz swoich kulinarnych zdolności, podobno całkiem nieźle wymiata w przewracaniu ryby na ruszcie na czas.

Odbyły się także zawody rowerowe szlakiem Marianny Orańskiej, był też konkurs na najbardziej fantazyjny deser jej imienia, prezentacje sudeckich różności – słodkości i 12 stoisk gdzie serwowano miodki, kanapki ze smalcem, ogórki małosolne, rzeźby i co najważniejsze nasze paszporty FLMŚ oraz książki o Mariannie Orańskiej. I tu muszę  wspomnieć o wyjątkowym małżeństwie z Polanicy Zdrój. Ona urocza, ciepła kobietka, która zaraża optymizmem i dobrą energią oraz On – Artysta w rzeźbiarskich kręgach zwany ‘Sówką’ – Tomasz Bohdanowicz. Tu nie było miejsca na rozmowę z elementami zaprogramowanej sympatii, bo od razu znaleźliśmy wspólny język, a radość wyzwalała się z każdym wypowiedzianym słowem. Pan Tomasz przekazał nam na nagrodę piękną drewnianą sowę, która trafi do jednej z osób posiadających wszystkie pieczątki w naszym paszportowym projekcie. Oby więcej takich ludzi o dobrym sercu i chęci do działania na rzecz innych!

To tyle ze wspomnień wczorajszego wyjątkowego dnia. Pora wziąć się za selekcję zdjęć, bo nasi fotowolontariusze Damian i Mateusz napstrykali ich tyle, że niewiadomo co tu wybrać.

Zostaw komentarz

  1. lentyl Napisał:

    gdzie można dostać przepis na tego pstraga w migdalach?

Napisz komentarz

*