Wirtualny świat bawi się Tobą jak Jimmy Hendrix grający na gitarze

Ch jak CHCE mi się! Czyli co zrobić by być bardziej zaangażowanym w działania społeczne, by wyjść ze swojego e-świata do ludzi i by przełamać opór w nawiązywaniu relacji z innymi? Wbrew pozorom to nie lada sztuka i co gorsze będzie to co raz trudniejsze. By jednak temu choć trochę przeciwdziałać obraliśmy w Funduszu pewien kierunek, o którym dowiesz się po przeczytaniu naszego kolejnego blogowego wpisu 😉

Wieża Babel, Pawlak i Kargul, This is SPARTA, Gra o tron … Podejrzewam, że każdy z Was mógłby jeszcze dorzucić kilka innych szacownych tytułów i przykładów. Ba! Co lepsze mógłby też opowiedzieć nie jedną historię dotyczącą budowania relacji, nie zawsze sprawnej pracy w zespole czy problemach związanych z opanowaniem swoich emocji podczas rozmowy z trudnym Iksińskim tudzież Iksińską.

Zgrani partnerzy, efektywny team, współpraca z przedsiębiorcą, darczyńcą, władzami miasta, stypendystą i generalnie rozumiane spotkanie face to face to coś z czym mamy do czynienia na co dzień. A zakładając jeszcze, że jesteśmy w miarę normalni i spędzamy choć trochę swojego czasu poza komputerem i smartfonem, wychodząc ze swojego e-świata to jesteśmy skazani na kontakt z drugim człowiekiem.

Przebywanie z ‘kimś’, a co ważniejsze rozmowa z tą osobą może się jednak okazać naprawdę kłopotliwa i może wymagać nie lada zdolności. Myślę tu przede wszytkim o młodych ludziach, którzy mają co raz większy problem by stworzyć trwałe relacje i umocnić więzi z bliskimi. Bo jak się okazuje to jednak coś więcej niż tylko klik w internecie. Trzeba zbudować dialog, ale tu często pojawia się strach, panika, demotywujące myśli, które rodzą się w naszej głowie. Nie chcę tutaj dokonywać generalizacji tej grupy wiekowej oraz analizy i rozbioru danej wypowiedzi pod kątem psychologicznym i społecznym, bo od tego są specjaliści. Jedno jest jednak pewne. Wirtualny świat – mimo wszystkich swoich atutów, brak potrzeby rozmowy i ucieczka przed nią, chyba dość konkretnie zawładnęła młodocianym umysłem i bawi się nim, grając jak Jimmy Hendrix na gitarze. Na tą zabawę z pewnością narażone jest Pokolenie Thumbuliny (ang. thumb. kciuk) lub inaczej tzw. Generacja Click. Upraszczając to w telegraficznym skrócie, to osoby urodzone po 1990 roku, które preferują klikanie w swoją myszkę np. komentując na Facebooku słitaśny obrazek z kotami, prezentując zakup nowych majtek, zdjęcia robione z ręki z pozowanym dziubkiem lub likując jakiś wpis, by w głównej mierze zwrócić na siebie uwagę i zaistnieć w necie. Sprawa jest poważna i dość przerażająca! Z resztą wystarczy przejrzeć prasę, która o tym trąbi. Jak chociażby ostatni „Przekrój” piszący o uzależnieniach od sieci i bezsilnych staraniach zerwania z nią.

No a ja się pytam gdzie w tym wszystkim jest drugi człowiek? Gdzie jest prawdziwa, szczera rozmowa o nas, o naszych pasjach, marzeniach czy planach?

I to właśnie te pytania zainspirowały nas do podjęcia kolejnych kroków w naszej społeczności lokanej. Tym razem położyliśmy nacisk na rozwój umiejętności miękkich wśród gimnazjalistów oraz licealistów i przygotowaliśmy cykl szkoleń, realizowanych w ramach projektu Sudecki Inkubator Aktywności Lokalnej. Zarządzanie i rozwijanie potencjału grupy. Grupy, w której każde pojedyncze indywiduum ma niesamowitą moc sprawczą i jeśli tylko chce potrafi wiele zdziałać. I to bez Internetu!

Do tego by udowodnić, że EVERYBODY CAN BE A CHANGEMAKER wystarczy nie wiele. Recepta to dobre podejście, pobudzenie odpowiednich receptorów kreatywności, szczypta zdrowej motywacji, rywalizacji i od razu się CHCE przez duże CH! Mimo, iż początek dla młodych uczestników był sporym wyzwaniem, a otwarcie się na drugiego – zwłaszcza obcego człowieka nie było łatwe, to udało nam się zaangażować młodzież. Odpowiedni dobór ćwiczeń, pomógł przełamać pierwsze lody, pokazać ‚offline perspektywę’ i uwierzyć w siebie i w to, że każdy może i ma wpływ na własne życie oraz swoje otoczenie. Ważne jest jednak jasne komunikowanie o tym. Mówienie o swoich potrzebach, uczuciach i dokładne precyzowanie celi, które pomogą nam spełnić nasze marzenia, porozumiewać się z innymi, zmieniać świat na lepsze. Dzięki temu łatwiej będzie nam umacniać więzi z bliskmi, ale także wiele możemy zyskać w naszym życiu zawodowym. Nawiązywanie relacji z darczyńcami, burmistrzami, radnymi, biznesem lokalnym, pisanie świetnych wniosków nagle może okazać się kaszką z mleczkiem konsumowaną przez CIEBIE – super Ninja, którego poziom entuzjazmu jest większy niż u marynarza, który własnie zażył cały pakiecik Viagry.

O tym, że warsztaty były strzałem w 10-tkę, nie tylko świadczy feedback jaki uzyskaliśmy od naszej 15-osobowej grupy, ale także ilość wniosków jakie przybyły w Programie Grantowym Działaj Lokalnie, w Programach Stypendialnych i Edukacyjnych oraz nowi darczyńcy, których urzekli nasi Młodzi. Ludziom naprawdę się Ch jak chce, a nam pozostaje się cieszyć, że szkolenia jakie organizujemy w Masywie Śnieżnika, są postrzegane jako mądra inwestycja w drugiego człowieka, która w przyszłości z pewnością zaprocentuje.

Tagi: , , ,

Napisz komentarz

*